Szukaj

Prośba o pilną pomoc dla Ani.

POMÓŻ TUTAJ (pomagam.pl/forumowiczedlaani)


Odkąd pamiętam, Ania była zawsze przesympatyczną i uśmiechniętą kobietą, choć w zasadzie życie jej nigdy nie rozpieszczało. Obecnie przekroczyła 70 lat i choć bardzo podupadła na zdrowiu, uśmiech ciągle zdobi jej zmęczoną życiem twarz. Kiedyś to ona, udzielając się charytatywnie, prowadziła wiele inicjatyw społecznych, poprzez które pomagała wielu ludziom stanąć na nogi, a dziś sama potrzebuje pomocy. 


Mieszkała najpierw w Lublinie wraz ze swoim partnerem, w starym budownictwie, z ogrzewaniem elektrycznym. Mężczyzna jej życia okazał się utracjuszem, który naciągał ją tylko na kolejne pożyczki, które obiecywał spłacać, ale bardzo szybko odszedł, gdy okazało się, że żaden bank nie chce dawać Ani kolejnych kredytów. Aby nie dopuścić do całkowitego pogrążenia się, Ania sprzedała swoją kawalerkę, gdyż tracąc pracę w jednym z lubelskich marketów, nie była w stanie spłacać swojego zadłużenia. Część otrzymanych pieniędzy przeznaczyła na spłatę najbardziej pilnych zobowiązań, a za resztę gotówki nabyła stary domek w malutkiej wiosce Suche Lipie koło Żółkiewki. Dom oczywiście wymagał gruntownego remontu, co przekraczało możliwości finansowe samotnej kobiety.


POMÓŻ TUTAJ (pomagam.pl/forumowiczedlaani)


 Ania, mimo iż sama potrzebowała wsparcia i opieki, przez wiele lat wyjeżdżała do ciężkiej pracy we Włoszech, gdzie harowała przy opiece nad starszymi, często niesamodzielnymi ludźmi. Musiała przecież za coś żyć i mieć na opał w zimie, gdyż niska emerytura nie wystarczała nawet na żywność i leki, które Ania z racji nabytych chorób, musiała regularnie nabywać.  

O prawdziwym remoncie nie mogła nawet marzyć, zadawalając się jedynie marną prowizorką, której głównym elementem było uszczelnienie domu przed deszczem i zimnem. 


Obecnie Ania choruje na kręgosłup, niedosłuch, a także postępującą depresję, której nabawiła się będąc ciągle nękaną przez firmy windykacyjne. Nie stać jej na aparat słuchowy, a państwo polskie, niestety nie poczuwa się, choćby w minimalnym stopniu, do pomocy samotnym, starszym ludziom, którzy przecież kiedyś w pocie czoła budowali ten kraj, płacąc przy tym, całe swoje życie, niemałe składki społeczne. 

Każdy, kto choć raz zetknął się z lichwiarskim systemem parabankowym w Polsce, zdaje sobie sprawy, jak łatwo wpaść w pętlę kredytową, z której uścisku rzadko kiedy można się wyswobodzić własnymi siłami. 


Ania nigdy nie narzekała, ani też nigdy nadmiernie się nie skarżyła. W związku z tym, że wraz z kolegą, mieliśmy przyjemność ją kiedyś poznać, poczuliśmy potrzebę wsparcia jej w tej  niedoli. 


Kobieta naprawdę nie oczekuje jakiejś wielkiej pomocy, ale potrzebuje około 4 - tysięcy złotych na pomoc prawnika, który za taką kwotę zobowiązał się przeprowadzić proces upadłości konsumenckiej, aby całkowicie pozbyć się długów, które nie pozwalają jej normalnie funkcjonować i skutecznie obrzydzają jej jesień życia. 

Ogłoszenie upadłości konsumenckiej pozwoli jej wyzwolić się całkowicie z długów oraz dostawać co miesiąc 1350zł emerytury. Fakt, że straci zaniedbany domek, w którym mieszka, jest i tak o wiele lepszym wyjściem, aniżeli pozostawać pod ciągłym obstrzałem windykatorów. 


POMÓŻ TUTAJ (pomagam.pl/forumowiczedlaani)


Ania będzie mogła mieszkać w obecnym domu do momentu sprzedaży go przez syndyka, a to może trwać całe lata, a nawet gdyby doszło do jego zbycia szybciej, Ania będzie miała szansę na socjalne mieszkanie zastępcze. 

Do kwoty potrzebnej na adwokata, doliczmy chociaż 1000zł na opał i karmę dla dwóch psów, (które Ania przygarnęła ze schroniska), chociaż  nawet o tym nie wspomniała, jakby nie chcąc nadużywać Państwa dobroci. 

Zachęcam również do osobistego kontaktu z Anią, oraz bezpośredniej pomocy rzeczowej. Zapewniam, że ktokolwiek pozna Anię, dostrzeże jej szczerość, dobre serce i pogodę ducha. 



Warto pomagać! 

Przede wszystkim właśnie osobom starszym, gdyż bardzo często ci ludzie, wyrzuceni są poza margines społeczny, a w związku z tym, że z natury są to skromne i nie roszczeniowe osoby, mało kto dostrzega ich samotność, smutek, ból, a coraz częściej nawet głód. 

Udowodnijmy Ani, że nie jesteśmy obojętni na jej los. Nie chodzi o wielkie wpłaty, ale nawet symboliczne 10zł, przy założeniu, że sporo nas pochyli się nad losem Ani, pozwoli szybko zrealizować jej upragniony cel i cieszyć się życiem! 

Podaję oczywiście bezpośredni telefon do Ani, jeśli ktoś zechce z nią porozmawiać i ewentualnie zaoferować pomoc. +48696577700

Dziękuję wszystkim z góry! Jesteście wielcy i macie gorące, polskie serca, które nigdy nie były obojętne na krzywdę bliźniego.


POMÓŻ TUTAJ (pomagam.pl/forumowiczedlaani)

134 wyświetlenia

udostępnij swój komentarz na Facebooku

© 2020 by Forum Polska - Online