Szukaj

Wyjdźmy spod okupacji i zacznijmy wreszcie żyć! (wideo)

Aktualizacja: wrz 24



Czy zadaliście sobie kiedykolwiek pytanie, dlaczego tak ciężko jest nam żyć?

Czy zauważyliście, że im więcej pracujemy, tym mniej mamy z życia, gdyż zwiększając teoretycznie swój standard życia, wikłamy się coraz mocniej w systemową pajęczynę.


Narzędzia globalistów są tak potężne, (ale przy tym niewidoczne, gdyż są dość mocno zawoalowane w naszej przestrzeni życiowej), że odbieramy je, jako coś pozytywnego i po prostu nam użytecznego, lub wręcz niezbędnego.


Spróbujcie znaleźć osobę w swoim otoczeniu, która nie jest w jakikolwiek powiązana z systemem opresji i zniewolenia. Praktycznie każdy ma jakiś kredyt, jakieś zobowiązania, państwową pracę powiązaną najczęściej z konkretnym ugrupowaniem politycznym, czy też po prostu robi karierę w korporacji.



System potrzebuje naszej krwii, naszej energii i naszego posłuszeństwa. Gdy posłusznie oddajemy nasze życie tej "bestii", teoretycznie nic nam nie grozi, poza tym, że będziemy coraz bardziej zniewoleni, wycieńczeni i sparaliżowani strachem, który będzie ciągle w nas wzniecany, aby nasz "pan" nie wyrzucił nas poza nawias społeczeństwa.


Jako ofiary tego matrixa, rzadko kiedy poddajemy w wątpliwość zasadność wszelkich zjawisk i norm, które nas otaczają, gdyż po prostu nie mamy na to czasu, a często, również ochoty.

Idealni niewolnicy. Bez pytań, wątpliwości i sprzeciwu.....


Wmówiono nam, że praca jest wartością nadrzędną, szkoły są niezbędne, aby przygotować nasze dzieci do życia, opieka zdrowotna dba o nasz dobrostan, a konstytucja chroni nas przed wszelkiego rodzaju zagrożeniami, jakie mogłyby nas dotknąć....

Tak, teoretycznie to prawda. Ale tylko teoretycznie.


Teraz pomyślcie, jak wygląda nasza praca. Czy bardziej nie przypomina roboty, do której idziemy z przymusu, aby spłacać wykreowane długi i zobowiązania? Przecież większość naszych pieniędzy oddajemy ich kreatorom, w podatkach, odsetkach i innych daninach.


Przecież pracować powinniśmy z radością i zgodnie z powołaniem. Praca powinna być naszą pasją i kreowaniem naszego rozwoju i szczęścia. Któż z nas pracuje z pasji i przyjemności?

Być może są wyjątki, nie przeczę, ale może to oznaczać, że jeszcze nie zostały dotknięte w ekstremalnym stopniu zaborczością systemu, lub po prostu tego nie dostrzegają.


Ktoś w ubiegłym stuleciu słusznie zauważył, że w 21 wieku, przy tak intensywnym rozwoju technologicznym, będziemy pracować tylko 3 dni w tygodniu. To było jak najbardziej słuszne spostrzeżenie i trafna prognoza. Przy obecnych możliwościach technologicznych i diagnostycznych, to jest jak najbardziej możliwe.

Kto w takim razie nas drenuje???


Przechodząc do oświaty, warto zadać sobie pytanie, komu zależy na produkcji mas, które bez zadawania pytań, będą oddawać swoją energię, zapał i pasję, dla swoich władców? Czy korporacje potrzebują inteligentnych, kreatywnych i samodzielnie myślących osobników?

Nie potrzebują konkurencji i nie chcą dopuścić do tego, że ktoś może zacząć odkrywać ich niecne zamiary.


Służba zdrowia to jedna wielka fikcja, ale jak widać, usłużne media (kolejny gadzi produkt) stworzyły przeogromne wręcz zapotrzebowanie na toksyczne leki, które z leczeniem mają tyle wspólnego, co "nasz" nie-rząd z troską o Polskę.

Nie trzeba nawet mieć idealnej szyszynki, aby dostrzec związek przyczynowo- skutkowy, pomiędzy truciem nas wszelkimi możliwymi sposobami, a zwiększaniem ilości nigdy nie wyleczonych, ale za to całkowicie wyssanymi z kasy, ludźmi.


Każdy z nas, zna mnóstwo osób, które są chore na raka, cukrzycę, artretyzm, nadciśnienie i setki innych chorób, stworzonych na potrzeby biznesu oraz uzależniania ludzi od systemowych sposobów "leczenia" , które mają ewentualnie maskować objawy i stwarzać pozory działania, a w rzeczywistości drenować kieszenie i skazywać na powolną śmierć.


Nigdy nie zastanawialiście się nad setkami błagań rodziców o pomoc dla nieuleczalnie chorych dzieci (portale tj zrzutka, pomagam itp), które potrzebują lekarstwa za miliony złotych? Skąd takie absurdy?

Właśnie stąd, że mające nieograniczone możliwości korporacje (także, a może przede wszystkim farmaceutyczne), za pomocą patentów i pieniędzy, mogą kreować choroby i dyktować ceny za ich wyleczenie.

Robią to skutecznie, bo wiedzą doskonale (choć tego, jako gady pozbawione uczuć nie rozumieją), że ludzie oddadzą ostatni grosz, aby ratować swoje dzieci.


Wiedzą również doskonale, że istnieją naturalne sposoby na leczenie wszystkich chorób, ale za pomocą własnych mediów, szkolnictwa wyższego i przekupionych naukowców, skutecznie utrudniają dostęp do takiego leczenia, bądź też wyśmiewają je i dyskredytują.


Konstytucja, patrząc przez pryzmat choćby ostatniej histerii związanej z PLANdemią, nie ma praktycznie żadnej wartości, a na pewno jej wartość nadrzędną, przekreślają wymyślonymi na poczekaniu rozporządzeniami i własnymi prawami.

Wiedzą doskonale, że lud da się zastraszyć, poprzez drakońskie kary i mandaty, których używają, aby podporządkować nas sobie i nie pozwolić na jakąkolwiek próbę sprzeciwu.


Mają nieograniczone środki, którymi mogą w różnoraki sposób sterować swoimi podwładnymi (policja, służby sanitarne, szkoły, urzędy) poprzez przekupywanie ich, lub też poprzez groźby utraty stanowisk, kariery i pieniędzy. Skuteczne, co?


Teraz spróbujcie wyobrazić sobie policjanta, który zaciągnął wysoki kredyt

i musi co miesiąc spłacać wysokie raty, a do tego ma na utrzymaniu żonę i trójkę dzieci....

Wie doskonale, że jeśli będzie lojalny wobec przełożonych, utrzyma rodzinę i spłaci kredyt, ale jeśli odmówi wykonywania tych absurdalnych i całkowicie bezprawnych poleceń, system zrobi z niego nędzarza.

Jak sobie poradzić z tego typu dylematami moralno-ekonomicznymi? Cóż...niewielu zdecyduje się na jakieś drastyczne kroki, które mogłyby pogorszyć ich materialny byt, a stronę moralną tego wewnętrznego konfliktu często zagłuszą alkoholem lub innymi formami znieczulającymi trudne emocje.


To tylko kilka z mechanizmów, jakie działają w świecie, w którym przyszło nam żyć. Nie widzę powodu, aby rozpisywać się jeszcze dodatkowo na temat polityków i wszelkiego rodzaju partii z nich złożonych. To jeszcze większą patologia.


Rządzący nami ludzie są marionetkami, którym obiecano wspaniałe życie, niesamowite kariery, nietykalność i góry pieniędzy.

Wszystko jednak zostało skrupulatnie zaplanowane przez "bogów" tego świata, którzy rządy poszczególnych państw mają na skinienie palca. Patrząc na sprytne gierki i przepychanki pomiędzy partyjnymi ugrupowaniami, można odnieść wrażenie, że faktycznie chcą naszego dobra, patrząc sobie na ręce i wytykając wzajemnie błędy i porażki.

Prawda jest jednak taka, że jest to wyreżyserowany spektakl dla widzów przed telewizorami, aby nigdy nie przestali chodzić na wybory i zasilać swoją energią tego antyludzkiego systemu.


Któż z nas nie chciałby poświęcić więcej czasu swoim dzieciom, swoim pasjom, zainteresowaniom i realizacji nieśmiało naszkicowanych planów? Są tacy wśród fanów Forum Polska lub innych propolskich grup?

Jeśli podróżujemy, lub realizujemy swoje pasje, robimy to tylko z doskoku i na tzw "pół gwizdka". Dzieci wychowuje szkoła, a w zasadzie szkoli je do bezkrytycznego przyjmowania zadań i obowiązków, które będą im narzucone w dorosłym życiu.

Mają przecież być posłusznymi pracownikami korporacyjnymi, bez własnych przekonań i bez samodzielnego myślenia.


Cóż.... dostajemy co miesiąc jakieś marne pieniądze, które przeznaczamy najpierw na zobowiązania, kredyty i toksyczną, marketową żywność, a gdy zostanie jakaś nadwyżka, staramy się choć odrobinę osłodzić życie naszym dzieciom, całkowicie już przy tym zapominając o nas samych, gdyż po prostu, na takie ekstrawagancje, nie zostaje praktycznie nic.


Problemem naszych czasów, nie jest brak towarów na rynku, gdyż jak wspomniałem wcześniej, postęp technologiczny gwarantuje nieograniczoną wręcz produkcję wszelkich dóbr, ale właśnie brak wystarczającej ilości gotówki, aby nabyć te dobra.

Korporacje i banki dwoją się i troją, aby poprzez nieustannie wtłaczane nam podprogowo reklamy, sprzedać nam (najchętniej na kredyt), jak najwięcej swoich produktów.


Któż nie chciałby modnego auta przed swoim (sorry, banku) domem, najlepiej z pięknym tarasem i ogrodem?

Dostajemy to wszystko praktycznie bez żadnych większych problemów. Hmmm, no może jeden pominąłem, ale to bardzo malutkie, w zasadzie nieistotne utrudnienie.....

Trzeba podpisać cyrograf, że resztę swoich lat życia, swoją energię, witalność i krwawicę, oddamy na rzecz swoich "dobroczyńców".

To taki malutki szczegół, ale kto by się tym przejmował, mając na uwadze szczęście swojej rodziny, z którą spędzamy życie, oraz zazdrosne spojrzenia sąsiadów, kierujących swój wzrok w okolice naszego nowego minivana.


Auto zaczyna się psuć, w domu przydałby się remont, dzieci ciągle wyrastają z ubrań, a żona nalega na wczasy. Bierzemy nadgodziny, czasem jakąś fuchę, i jak przysłowiowe osły harujemy w pocie czoła, aby sprostać, wydawałoby się normalnym potrzebom.

Przychodzi jednak dzień, gdy dopada nas jakaś choroba, utrata pracy, lub różnego rodzaju problemy finansowe.

Gdy przychodzi komornik, przypominamy sobie o podpisanym własną krwią, cyrografie....

Cóż....system jest bezwzględny.


Mógłbym jeszcze tak długo pisać, ale nie chodzi o to, aby ciągle tylko wskazywać na patologię i bezwzględność otaczającej nas struktury, ale wypadałoby wreszcie zaproponować pewne rozwiązania, które mogłoby wznieść nasze życie ponad ten obłęd i pozwolić nam zaznać wreszcie szczęścia na tym świecie.


Nie w oparciu o okupanckie prawa morskie, lądowe i powietrzne, ale o prawa naturalne, które powinny być integralną, a na pewno niezbywalną częścią naszego życia.

Niewidzialni wrogowie wywrócili wszystko do góry nogami. Skłócili narody, stworzyli podziały, napuścili białych na czarnych, a bogatych na biednych.

Wmówili nam, że patologie i zboczenia są normalne, a zabijanie dzieci to przywilej, a nie zbrodnia.


Głównym celem ich bestialskich działań, była chęć rozbicia naszej jedności, wolności i autonomiczności.

Chcieli, abyśmy byli rozproszeni i słabi.

Zatracili w nas, a raczej wyplewili w nas poczucie dobra wspólnego, które mogłoby w nas wskrzesić, poprzez kolektywną wizję przyszłości, dążenie do ogólnoludzkich celów służących całym społecznościom.


To jest nasze najważniejsze zadanie na dzisiaj. Przywrócić poczucie dobra wspólnego i uaktywnić w nas chęć łączenia się, ponad wszelkimi podziałami, w lokalne, oddolne grupy, stowarzyszenia i obozy, które z kolei stanowiłby realną i bardzo konkretną siłę przy budowaniu ogólnokrajowych ruchów oporu.


Tylko razem, połączeni wspólnym celem i wizją mocnej Polski, jesteśmy w stanie dać zdecydowany wyraz sprzeciwu okupantowi, który bez skrupułów i żadnych zahamowań, wyciskał i wyciska z nas, ostatnie krople potu i krwi.


Kolejną kwestią jest rozpoczęcie budowania nowej rzeczywistości, w oparciu nie o do tej pory znany system, ale obok niego. Całkowicie niezależnie od niego.


Do tego potrzebujemy oczywiście własnej waluty, która nie będzie, jak ta obecna, sztucznie kreowana, aby władać wyprodukowanymi przez nas dobrami.

System opiera się na pieniądzu wirtualnym, inaczej mówiąc, zapisie elektronicznym, który nie ma pokrycia w towarze. Prywatne banki drukują miliardy dolarów pustych banknotów, które wypompowują w gospodarki państwowe, aby potem wikłać rządy całych państw w niespłacalne długi wytworzone z horrendalnych odsetek.


Nie potrzebujemy banksterów w naszym kraju. Kiedyś istniało mnóstwo lokalnych walut. W samych Stanach Zjednoczonych, funkcjonowało kilka tysięcy walut, które świetnie nakręcały lokalne gospodarki, a przy tym ogólnokrajowy dobrobyt.

W Polsce także były miasta, które miały po kilka własnych walut.


Warto do tego wrócić.

Mieć taki środek płatniczy, który nie będzie miał na celu posiadania go, dla samego faktu posiadania, ale nakręcania koniunktury w lokalnych społecznościach. Warto wyobrazić sobie sytuację, gdy wytwarzamy w swoim mieście, powiedzmy dobrej jakości buty. Sprzedajemy je na pniu w okolicy i za lokalną walutę, jaką za nie dostaliśmy, kupujemy na lokalnym rynku potrzebne nam do dalszej produkcji materiały, ale również nabywamy produkowaną tu żywność i inne artykuły.


Waluta nie mogłaby być wymienialna, aby ukrócić fakt wypływu naszych depozytów za granicę, jak to ma miejsce obecnie, przy złotówce.

Załóżmy, że Niemiec stawia na naszym terytorium swój sklep. Owszem, może sprzedawać swoje artykuły, ale dostając za nie zapłatę w lokalnej, niewymienialnej walucie, będzie zmuszony puścić ją dalej w obieg, kupując towary na naszym rynku.

To tak w skrócie, a dość szczegółowo schemat ten został wyjaśniony w tym niesamowitym wywiadzie, zamieszczonym poniżej.


Droga do odzyskania suwerenności i wyrwania się spod wpływu nieprzyjaznych nam, a wręcz bardzo mocno negatywnie do nas nastawionych sił wroga, nie będzie na pewno bardzo łatwa, ale jest jak najbardziej realna, a do tego konieczna, abyśmy wreszcie mogli zacząć żyć w naszym własnym kraju, mając poczucie bezpieczeństwa, dumy, szacunku i godności.


Bardzo serdecznie zachęcam do wysłuchania całego materiału, który uważam za wręcz genialny i niezwykle potrzebny nam w obecnie nadchodzących czasach.

Jeśli takie wiadomości i informacje słyszelibyśmy codziennie w antypolskiej, propagandowej telewizji, nikt w Polsce nie ubrałby żadnego kagańca i w ekspresowym tempie okupant zostałby skutecznie usunięty z naszej przestrzeni życiowej.


Być może zechcesz wesprzeć naszą działalność niewielką subskrypcją, ustawioną na zaledwie 5zł. To nawet nie piwo. Możesz również wpłacić dowolną kwotę korzystając z poniższych linków / przycisków. Prosimy was o wsparcie finansowe, abyśmy mogli pokazać alternatywę dla propagandowych mediów. Dziękujemy


Gotowa ustawiona kwota to zaledwie 5zł, poniżej

lub wpłać dowolną kwotę korzystając z poniższego linku. Po prostu kliknij wpłać poprzez bezpieczne i wygodne transakcje PayPal


PayPal.me/ForumPolska



124 wyświetlenia

udostępnij swój komentarz na Facebooku

© 2020 by Forum Polska - Online