Szukaj

Wyleczyć z manipulacji...


Kiedy zacząłem się budzić?? Sam dokładnie nie wiem, ale często wiążę ten dzień z chwilą, gdy pewna doktorka medycyny obwieściła mi, że będę musiał brać tabletki na nadciśnienie do końca mojego życia.

WSTRZĄS.... bezradność, smutek, a przede wszystkim wielkie zaskoczenie.

Bo skąd do cholery nadciśnienie u młodego (wtedy dwudziestokilkuletniego ) chłopaka, który aktywnie żyje i zgodnie ze swoim wiekiem, korzysta z tego życia.


Owszem, gdybym miał 50-60 lat, to pewnie pogodziłbym się z diagnozą i zaczął grzecznie brać przepisane przecież przez specjalistkę, ratujące życie, leki.

Zacząłem analizować, co mogło spowodować tę moją dolegliwość. Pracowałem wtedy jako przedstawiciel handlowy, więc większość czasu spędzałem w aucie, przemierzając mnóstwo kilometrów, praktycznie u każdego klienta pijąc kawkę, zajadaną jakimiś słodkościami.

W aucie woda gazowana lub cola.

Po drodze jakiś bar z szybkim żarciem, w domu gazeta, piwko i późna kolacja, której trawienie zakłócało mój sen. Wstawałem w związku z tym niewyspany, zmęczony i od rana już zniechęcony do życia i obowiązków, jakie ono niosło ze sobą.

Nigdy jednak takiego trybu życia nie traktowałem jako czegoś niedopuszczalnego,bo przecież wszyscy wokół tak żyli.

Jednak to wystarczyło, abym zaczął interesować się tematyką zdrowia i chorób, a także całym przemysłem związanym z tymi zagadnieniami.

Zauważyłem, że przemysł ten jest źródłem niewyobrażalnych wręcz pieniędzy, które zostają wyprowadzane z kieszeni chorych ludzi.

Co by było, gdybym nie kupił tych lekarstw? Pozbawiłbym firmę, która je produkuje, kilkudziesięciu złotych miesięcznie. Mnożąc to przez kilkanaście (boję się pisać kilkadziesiąt) teoretycznych lat mojego życia, daje to całkiem sporą kwotę.

Jeśli tysiące ludzi znajdują nagle alternatywę umożliwiającą poprawę swojego zdrowia lub eliminującą dolegliwość ich trapiącą, przemysł ten nagle zaczyna tracić miliony złotych.

Czy więc będzie w interesie firm produkujących toksyczne tabletki, dążenie do podnoszenia świadomości ludzi w kwestii unikania chorób lub ich pokonywania w naturalny sposób??

Czy fabryki produkujące np. niezniszczalne, pancerne samochody lub komputery, miałyby szansę utrzymania się na rynku??

Ja jeżdżę blisko 30-letnim mercedesem (ostatnim niezniszczalnym wypustem) i teoretycznie przez 30 lat nie dałem zarobić producentom nowych aut. Pomyślcie, czy takie fabryki mogłyby przynosić zyski, gdyby miały takich klientów jak ja??

OCZYWIŚCIE, ŻE NIE.

Metodą dedukcji doszedłem do wniosku, że w przypadku branży hmmm "zdrowotnej", opłaca się produkować chorych, aby biznes mógł kręcić się na coraz wyższych obrotach. Po to zresztą ciągle zmniejszają normy, jeśli chodzi o wartości ciśnienia czy też ilości cholesterolu.

Mniejsze normy oznaczają więcej klientów aptek, gdzie to właśnie rozprowadzane są te zabójcze specyfiki.

Tabletki na nadciśnienie nikogo z nadciśnienia nie leczą, jedynie w pewien sposób maskują chorobę. Tak samo statyny, jak się okazało, są straszną trucizną, rujnującą zdrowie, a mając przecież spory cholesterol, mamy szansę na długie życie

W mieście, w którym mieszkam, przed laty funkcjonowała 1 apteka, a dziś są ich 44 sztuki. Hmmmmm......

Przychodnie i szpitale pękają w szwach, a chorych ciągle przybywa.

Postarajcie się odpowiedzieć mi, w jaki sposób, przy tak dużej podaży usług i specyfików branży "zdrowotnej", ciągle przybywa chorych, a zakłady pogrzebowe nie nadążają z realizacją usług.

Dlaczego ludzie łykając tabletki na jedną chorobę, zapadają na następną, a potem na kolejną? Właśnie...

A no dlatego, że rockefellerowska medycyna, rozmyła odpowiedzialność poszczególnych lekarzy specjalistów, dzieląc człowieka na części pierwsze, nie traktując go w żaden sposób jako całego organizmu. Teraz lecząc się na ból kolana, odwiedzasz załóżmy ortopedę, a gdy on zamaskuje ci objawy, czyli na jakiś czas odsunie ból, poprzez intensywne szprycowanie mocnymi środkami przeciwbólowymi, w niedługim czasie znajdziesz się u gastrologa, gdyż po prostu zaczniesz mieć problemy z żołądkiem lub wątrobą.

Kiedyś w Chinach płacono lekarzom, kiedy było się zdrowym, a przestawało się płacić, gdy pojawiała się choroba.

Lekarzom zależało na utrzymywaniu społeczeństwa w zdrowiu, gdyż z tego była kasa. Teraz lekarze zostali sprowadzeni do roli dilerów "prochów".

Pacjent to numerek, na który mają poświęcić kilka minutek i po tym czasie, hahaha zdiagnozować dolegliwość.

Chociaż o diagnozę tu wcale nie chodzi, a o fakt sprzedaży jak największej partii premiowanych akurat przez przedstawicieli farmaceutycznych tabletek.

Panie doktorze, a na co są te tabletki???

-No jak to na co, na Karaiby....


Ktoś obliczył, że pewna telewizja emituje dziennie ponad 300 reklam różnego rodzaju specyfików. Jeśli przyjąć, że taka reklama trwa około minuty, to mamy dziennie dobre 4 godziny seansu manipulacji i ogłupiania społeczeństwa.

Żaden lekarz w telewizyjnych programach poświęconych zdrowiu, nie zająknie się nawet na temat roli odżywiania w dążeniu do homeostazy organizmu. Mamy robić badania, chodzić do specjalistów i  koniecznie się szczepić.

Każdy, kto wypowiada się inaczej lub też zachęca do rezygnowania z terapii konwencjonalnych, na rzecz metod alternatywnych i pochodzących z natury, bardzo szybko jest usuwany lub wręcz ośmieszany.

Istnieje tylko ich prawda!!!

A przecież wystarczy zmienić nawyki żywieniowe, usunąć stare, niezdrowe przyzwyczajenia, a na ich miejsce wprowadzić nowe, sprzyjające zdrowiu.

Mój dzień od kilkunastu (nie licząc pewnych modyfikacji) lat wygląda następująco:

Po wstaniu z łóżka, płukanie ust olejem słonecznikowym (10-12 minut), następnie wypijam szklankę wody z solą kłodawską, potem podobną szklankę wody (letniej i oczyszczonej szungitem) z octem jabłkowym, który zapewni mi odpowiednie trawienie, poprzez zwiększenie kwasowości żołądka.

Po pół godzinie, śniadanie wraz z garścią dobrej jakości suplementów. Po jedzeniu, przez godzinę nie przyjmuję żadnych płynów. Przez dzień natomiast ciągle niemal popijam wodę szungitową z solą. Przed obiadem i kolacją oczywiście również ocet jabłkowy.

Gdy żołądek ma odpowiednie stężenie kwasu solnego, nie ma możliwości gnicia niestrawionych części pożywienia w jelitach.

O tym, co jem, a czego unikam, postaram się napisać osobny artykuł, gdyż tu chciałem tylko zasygnalizować problem naszego schorowanego społeczeństwa i jakie są tego główne przyczyny.

Czasem nie trzeba wielkiej rewolucji żywieniowej i nawykowej, aby bardzo szybko zauważyć pozytywne efekty.

Najlepsze są najprostsze rozwiązania i metody. Nasi dziadkowie, czy nawet rodzice, wychowywani w surowych wydawałoby się warunkach, potrafili zachowywać zdrowie do późnej starości, a przecież pracowali dużo ciężej od nas.

Powrót do korzeni i do natury to pierwszy krok ku zdrowiu.

Wierzę, że sami również zauważyliście, że coś w tym wszystkim się nie zgadza. Ktoś chyba robi z nas głupków i śmieje się do rozpuku widząc, jak wielu z nas ulega ich manipulacjom.

Nie dajmy się, zawalczmy o siebie i o nasze dzieci.

Jeszcze Polska nie zginęła.....

Zapraszam do dyskusji na forum w tym temacie - tutaj

23 wyświetlenia

udostępnij swój komentarz na Facebooku

© 2020 by Forum Polska - Online